środa, 21 sierpnia 2013

KONIEC!

Hejka.
Ten blog, mój pierwszy blog istnieje od końca marca. Nie wiedziałam, że będziecie chcieli żebym pisała dalej te moje jak to wy twierdzicie cudowne czy jakieś inne scenariusze. Ale teraz ja odchodzę z tego bloga. Mój blog zostaje zamknięty ponieważ moja mania na punkcie HoA się skończyła.  Nie mam już pomysłów na żaden z moim trzech blogów o tym serialu. Teraz bardziej interesuje mnie " Violetta". Dlatego też zapraszam na swoje blogi z opowiadaniami:
http://violetta-maxi-y-naty.blogspot.com/
http://violamojahistoria.blogspot.com/
http://violetta-moja-wersja.blogspot.com/


Czyli co to koniec. Teraz zrobię podsumowanie:

Liczba wyświetleń dzisiaj
9
Liczba wyświetleń wczoraj
89
Liczba wyświetleń w ostatnim miesiącu
1 902
Łączna liczba wyświetleń
9 709


Wszystkie komentarze: 66
Posty: 23
Obserwatorzy: 7


Liczba wyświetleń według kraju

Wykres najpopularniejszych krajów wśród przeglądających bloga
WpisLiczba wyświetleń
Polska
293
Niemcy
6
Wielka Brytania
2
Rosja
1
Stany Zjednoczone
1



Liczba wyświetleń według przeglądarki

WpisLiczba wyświetleń
Chrome
115 (37%)
Firefox
69 (22%)
Dolfin
43 (14%)
Mobile Safari
26 (8%)
Internet Explorer
25 (8%)
Safari
14 (4%)
Opera
11 (3%)
NokiaBrowser
3 (<1%)
Obraz przedstawiający najpopularniejsze przeglądarki

Liczba wyświetleń według systemu operacyjnego

WpisLiczba wyświetleń
Windows
210 (70%)
SAMSUNG
43 (14%)
Android
27 (9%)
iPad
13 (4%)
Linux
3 (1%)
Symbian/3
3 (1%)
Obraz przedstawiający najpopularniejsze platformy






Na serio nie liczyłam na to, że ktokolwiek polubi mojego bloga. A jednak. Bardzo wam dziękuje, kocham was.
Oczywiście tak jak na tamtych dwóch blogach piałam będę dalej komentowała wasze rozdziały.
Mam nadzieję, że zajrzycie na moje blogi o serialu " Violetta".
Pozdrawiam i żegnam <3

środa, 3 lipca 2013

niedziela, 30 czerwca 2013

Scenariusz cz.17.

Hejka. Bardzo ale to bardzo przepraszam, że długo nie było scenariusz ale coś mi się porobiło z tym plikiem i dzisiaj dopiero udało mi się go otworzyć. Ok nie przynudzam wam. Oto wasz wyczekiwany baaaardzo dłuuuugo scenariusz:


cz.17.
Kilka dni później.  Jadalnia. Śniadanie.
A: Nie wierzę, że już jutro wracamy.
P: A ja akurat się cieszę.
E: Taa ja też. Chociaż nigdy tu nie byłem.
P: Dobrze, że nie spotkaliśmy mojej rodziny.
Al.: Czemu?
P: Moi rodzice są nadopiekuńczy, Piper wiecie czemu a mój bart by mnie udusił bo strasznie się stęsknił znając życie i by nie chciał żebym wyjeżdżała.
Jo: To oprócz siostry to masz fajną rodzinę.
P: Taa nawet.
N: Ty przynajmniej masz rodzinę.
P: Co?
E: Nina ma tylko babcię. Nie ma rodzeństwa a jej rodzice zginęli w wypadku.
P: Przykro mi.
N: Dzięki.
Do jadalni wchodzi jakiś mały chłopczyk a za nim dwoje dorosłych. Chłopczyk podbiega do Patrici.
Bo: Patrcia.
P: Bobby?! Co ty tu robisz?
Przytula go i bierze na kolana.
Bo: Mówiłem rodzicom, że strasznie się za tobą stęskniłem i mama zadzwoniła do szkoły i nam powiedzieli, że jesteś tutaj na  wycieczce.
P: Ok. Nie tak szybko. Masz napij się wody.
Podaje mu szklankę z wodą.
Bo: Dzięki.
Piję wodę.
P: Ale Piper nie przyszła?!
Podchodzi mama i tata Pat.
MP: Nie, nie przyszła.
TP: Ma teraz lekcję.
P: To dobrze nie chcę jej widzieć.
E: A mówiłaś, że twój brat by cię udusił.
P: Nie znasz jego możliwości.
Bo: Jesteś chłopakiem Pat?!
TP: Bobby.
P: Nie tato spoko. Bobby ma rację to jest mój chłopak.
MP: No to fajnie.
P: Tak.
Bo: A jak się nazywasz?!
E: Eddie.
Bo: Lubisz grać w nogę?!
E: Pewnie.
Bo: To super. Chodź ze mną pograć.
Schodzi z kolan Pat i ciągnie Eddie’go za sobą i wychodzą.
P: I tak oto wywiało ich.
MP: Szybko go nie odzyskasz.
P: No wiem.
TP: A przedstawisz nam swoich przyjaciół?!
P: No jasne. To jest Amber, Alfie, Nina, Fabian, Mara, Jerome, Joy i Mick. A Eddie’go porwał Bobby.
Mówi pokazując na każdego.
MP: I co fajna jest ta szkoła?!
P: Fajniejsza od starej.
TP: Tak wiemy.
A: Masz fajną rodzinę.
P: Dzięki Amber.
Wbiega Bobby a za nim wchodzi Eddie.
Bo: Masz bardzo fajnego chłopaka. Bo on strasznie lubi grać w nogę.
P: Wiem, że mam fajnego chłopaka.
E: Inaczej nie byłbym jej chłopakiem.
J: Tylko nie zacznijcie się tutaj miziać ok.?!
Ma: Jerome daj już spokój.
J: Dobra.
Mi: Odkąd sobie z nim pogadałaś już nie kłóci się praktycznie z nikim.
P: No wiem.
MP: Spotkałaś Brada?!
P: Niestety tak. Dalej się upiera, że jest moim chłopakiem.
F: Eddie o mało co go za to nie pobił…
Jo: Dwa razy.
TP: Ja to załatwię córciu.
P: Naślesz na niego jakiegoś kolegę?!
TP: Może?!
P: ok. Jak dla mnie może być. Byle żeby się ode mnie wreszcie odwalił.
MP: Musimy już iść.
P: Przyjedźcie do mnie do szkoły. Niedługo będzie dzień otwarty.
TP: Zobaczymy.
Bo: Zobaczymy?! Ja chcę jechać do Pat.
P: Bobby niedługo na pewno do mnie przyjedziesz.
Bo: Ok. Pa.
Przytula się do Pat po czym jej rodzina wychodzi.
A: A ty mówiłaś, że nie tęsknisz za rodziną.
P: Nie, że nie tęsknie tylko nie chciałam ich za bardzo spotkać bo teraz będę tęsknić zwłaszcza za Bobbym. A właśnie Eddie przykro mi ale jeśli do mnie przyjedzie będziesz na niego skazany.
E: Czemu?
P: Bo powiedziałeś, że lubisz grać w nogę a on to kocha najbardziej. Aaa… no właśnie nie mów mu, że grasz na gitarze bo będzie gorzej.
E: Dobra.
Do jadalni wchodzi jakaś dziewczyna i podchodzi do Pat.
Pi: Cześć Pat.
P: Piper?!
Wstaje.
Pi: jak widać.
P: po co tu przyszłaś?!
Pi: Chce z tobą pogadać.
P: My nie mamy o czym gadać.
Pi: No proszę cię.
P: nie.
Pi: W końcu będziesz musiała ze mną pogadać.
P: Wcale nie.
E: To ty jesteś ta Piper?!
Pi: Tak. A ty ładny.
P: I zajęty. Idź sobie do Brada.
Pi: Ja go nie chcę. Nigdy go nie chciałam.
P: Jakoś w to nie wierzę.
Pi: No weź już przestań.
P: Przestać?! To ty przestań. Bo to twoja wina, że nie chcę z tobą gadać.
Wychodzi.
Jo: Eddie leć za nią. Ona nie może być sama.
E: Już.
Wstaje i biegnie za Pat. Przed hotelem. Pat wychodzi z hotelu. Chwile później podchodzi do niej Eddie.
E: Wszystko ok.?!
P: Pewnie.
E: Nie przejmuj się.
P: Spróbuję.
Wtula się w niego. Podchodzi do nich Brad.
B: Wara od mojej dziewczyny.
E: nie jest twoją dziewczyną.
B: Jest.
P: Wcale nie. Daj mi spokój.
Podchodzi do nich jakiś facet.
Facet: Zostaw ją w spokoju.
B: A ty kim jesteś?
Fa: Kimś kogo łatwo zdenerwować. Wynocha.
B: Dobra.
Odchodzi.
P: Wujku co ty tu robisz?!
WP: Twój ojciec mówił, że dalej cię nachodzi.
P: No tak. Mówił, że kogoś naśle ale nie mówił, że ciebie.
WP: Jesteś moją chrześnicą musze o ciebie dbać. A to twój nowy chłopak?!
P: Tak wujku to Eddie.
E: Dzień dobry.
WP: Obyś tylko jej nie skrzywdził.
P: Wujku.
WP: Muszę o ciebie dbać.
P: Ok. A właśnie kiedy wróciłeś z Włoch?!
WP: Pół roku temu.
Przed hotel wychodzi Piper.
Pi: Wujek?!
WP: Hej Piper.
Pi: Co ty tu robisz?
P: O to samo mogę się zapytać ciebie.
E: Pat daj już spokój.
Pat się w niego wtula. Przed hotel wychodzi Nina i Amber.
A: hej Pat co jest?
P: Nic.
E: Po za tym, że ten debil znowu tu był.
Pi: nie nazywaj go tak.
P: Ooo i teraz jeszcze będziesz go bronić?!
WP: Dziewczyny spokój.
P: To niech stąd idzie bo mam jej dosyć.
Pi: okej.
Odchodzi.
N: A to kto?
P: Mój wujek. Gdyby nie on Brad by stąd nie poszedł. Wujku to są Nina i Amber.
E: Dziewczyny gdzie idziecie?
A: Przyszłyśmy do was zobaczyć.
N: Tak. Bo Amber dostawała szału.
A: nie prawda.
N: jasne.
E: Amber wszyscy cię znają.
A: Kurde.
Razem z Niną wraca do hotelu.
WP: Muszę wracać na służbę.
P: No dobrze.
WP: Jakby znowu cię nachodził masz mój numer.
P: Dzięki wujku.
Przytula go po czym on odchodzi.
E: Chodź do środka bo zaczyna być zimno.
P: Dobra.
Wtula się w niego po czym oboje idą do hotelu.


Uuuu.. długi wyszedł co nie?! Ale to jest nagroda za to, że nie dodawałam i że wy moje czytelniczki byłyście cierpliwe. KOCHAM WAS <3
Całuski :*

P.S. Założyłam nowego bloga będę tam pisała opowiadania wakacyjne więcej dowiecie się na tym blogu: http://hoaopowiadania.blogspot.com/

Pamiętacie?!

sobota, 29 czerwca 2013

Od wczoraj nic tylko rozpaczam ;(

Hejka. Bardzo was przepraszam, że dłuuuugo nie pisałam ale nie miałam kiedy.
Pewnie każdy z was wczoraj oglądał ostatni odcinek i film TDA?! Po co ja się pytam na pewno każdy oglądał. Ja myślałam, że się popłaczę gdy Victor po raz ostatni upuścił szpilkę. A wy?!
Bardzo bym chciała żeby był 4 sezon ale to raczej nie możliwe skoro nasi bohaterowie skończyli szkołę.
Lecz nie traćmy nadziei może nam zrobią niespodziankę i będzie nasz upragniony następny sezon.
Porównując dwa pierwsze sezony z ostatnim ten 3 nie był za bardzo w stylu naszego serialu ale i tak był ciekawy. Teraz dodam kilka zdjęć i gifów nie tylko z filmu ale i z poprzednich sezonów.
NASZE KOCHANE PEDDIE












SIBUNA FOREVER

Nasza kochana FABINA

2 sezon <3


AMFIE :*





Nie miałam jednak za bardzo z filmu ale są też inne <3

Całuski :*

I ostatnie słowo w tej notce to...
                                                                  

                              SIBUNA



piątek, 24 maja 2013

Scenariusz cz.16.

Hejka. Jak już napisałam poniedziałek, wtorek i środa mnie nie ma ale w czwartek coś dodam postaram się nawet dodać dwa... Ok nie przedłużam...



Kilka godzin później są już na miejscu. Wszyscy wysiadają z autobusu.
N: Wow.
Jo: Oj tak.
P: nigdy nie byliście w Londynie?!
Wsz: Nie.
P: No to nieźle się zapowiada.
Zauważa Brada.
P: O nie.
E: Co?
P: Tam dalej jest Brad.
E: Spoko jak podejdzie to mu przyłożę.
P: Dzięki. Chyba?!
Z autobusu wychodzi Sweet.
p.S: Uwaga. Proszę się udać do hotelu.
P: Ja z wielką chęcią.
Wszyscy idą do hotelu. Hotel.
p.S: Proszę to klucze do waszych pokoi.
Wsz: Dobrze.
p.S: Idźcie się rozpakować a później możecie iść zwiedzać. Mam nadzieję, że Patricia was oprowadzi.
P: Oczywiście panie Sweet. Obiecałam im to.
p.S: Dobrze idźcie już.
Wszyscy rozchodzą się do swoich pokoi. Pół godziny później. Przed hotelem.
P: To gdzie chcecie iść?
A: Do jakiegoś centrum.
P: Sory Amber ale nie o to mi chodziło.
A: Szkoda.
N: Może pójdziemy na London Eye?!
P: Chcę się wam aż tam iść?!
E: Czemu nie?!
P: Okej. Ale później żebym nie słyszała całą noc narzekań.
Patrzy na Eddie’go.
E: Dobra.
P: To idziemy?!
Wsz: Tak.
20 minut później. London Eye.
F: I co nie było tak źle.
A: Mów za siebie mnie nogi bolą.
P: nie trzeba było wkładać takich obcasów.
A: Oj tam.
P: Więc teraz nie narzekaj.
A: Dobra.
P: To chodźcie.
2 godziny później.
Mi: Lepiej już wracajmy ok.?!
P: no. Bo zanim dojdziemy do hotelu to trochę nam to zajmie.
Wsz: Dobra.
Wracają do hotelu. Przed hotelem.
P: A jutro gdzie chcecie iść?!
A: Błagam na zakupy.
P: No zgoda.
Wsz: Ok.
Podchodzi do nich Brad.
B: Hej skarbie. Co ty tu robisz?!
E: jak ty się odezwałeś do mojej dziewczyny?!
B: Twojej dziewczyny?! A to dobre. Ona jest moją dziewczyną.
P: nie jestem twoją dziewczyną. Pogódź się wreszcie z tym. Ja cię nienawidzę.
Ucieka do hotelu. Dziewczyny biegną za nią.
E: Ty weź się od niej odwal ok.?!
B: bo co mi zrobisz?
J: Nie tylko on. My wszyscy.
F: Właśnie…
Mi: Zadzierasz z jednym…
Al.: Zadzierasz ze wszystkimi.
E: Masz się odwalić od mojej dziewczyny.
B: Nie jest twoją dziewczyną.
J: Nie słyszałeś co przed chwilą powiedziała?! Ona cię nienawidzi.
B: Jasne.
Mi: Wynocha stąd już.
B: Jeszcze zobaczymy.
Odchodzi. Chłopaki idą do hotelu. Hotel. Pokój Pat i Eddie’go. Wchodzą chłopaki.
E: Dobra teraz nie spuszczamy Pat z oczu ok.?!
Wsz( oprócz Pat): Ok.
P: Dzięki.
Jo: W końcu od czego są przyjaciele?!
Wszyscy się przytulają.

czwartek, 23 maja 2013

UWAGA!!!

UWAGA!!!
Od 27.05 do 29.05 nie będzie żadnej notki ponieważ jadę na wycieczkę do Warszawy na trzy dni.
Nowy scenariusz pojawi się może jutro na pewno na weekend.
Za to w czwartek jak dam radę dodam dwa rozdziały!
Kilka fotek:
SIBUNA w domu Denby!

Finał 3 sezonu!

SIBUNA szpiegująca przez mini kamerki dom Denby.

Pamiętacie to? Ja tak. Oj jak ja kocham tą dwójkę.

Albo reakcja Patrici jak się dowiedziała, że Eddie będzie mieszkał w Anubisie. 

Całus. Koffam :*

Ok to tyle całuski papa:*

Scenariusz cz.15.

Hejka... Oto część 15


Pat wychodzi. Salon.
P: Jak ja go dorwę to on popamięta.
E: Kto?
P: jak to kto?! Jerome a kto?!
E: ok.
P: Gdzie on jest?
Al.: W pokoju.
Pat wychodzi.
A: O co chodzi?
N: nie wiem.
Pokój Jerome i Alfie’go. Jerome siedzi na łóżku. Ktoś puka.
J: Proszę.
Wchodzi Pat.
P: hej.
J: Co ty tu robisz?
P: Przyszłam ci powiedzieć żebyś pogadał z Marą i przeprosił ją za swoje zachowanie.
J: Bo to coś zmieni.
P: Zmieni uwierz mi.
Wychodzi. Po chwili Jerome też wychodzi. Salon. Wchodzi Pat i siada na kanapie koło Eddie’go.
F: Co ty mu nagadałaś?
P: Zobaczycie za kilka minut.
N: Co?
P: Zobaczycie.
Wsz: Ok.
Kilka minut później. Do salonu wchodzą Jerome i Mara trzymając się za ręce.
P: Mówiłam.
A: Wybaczyłaś mu?!
Ma: No tak.
N: To super.
A: Pat a ty jedziesz na tą wycieczkę co nie?!
P: No właśnie nie wiem.
Mi: Czemu? Pogodziłaś się z Eddie’m.
P: To nie tylko o Eddie’go chodziło.
F: To o kogo jeszcze?!
P: Na tej ulicy co będziemy przez ten czas mieszka ten debil.
Wsz: Co?
P: tak. Właśnie. A nie daleko jest mój dom.
E: A w tym drugim co jest złego?
P: To, że tam mieszka moja siostra.
E: Aha.
P: Bardzo chciałabym pojechać ale nie chcę spotkać ani Piper ani Brada.
E: nie spotkasz.
P: Właśnie tego nie jestem pewna.
Eddie ją przytula.
A: Bez gadania jedziesz i tyle.
Ciągnie Pat za rękę do pokoju.
E: Ej.
N: Cała Amber.
F: Taa.
Następny dzień. Śniadanie. Wchodzi Amber.
A: Wszyscy spakowani?!
Wsz: Tak.
A: Wszyscy maja z kim siedzieć w autobusie?!
Wsz: Tak.
A: Wszyscy na pewno jadą?!
Patrzy na Pat.
P: Tak. Na pewno jadę.
A: Eddie masz ją pilnować.
E: Wiem. Mówiłaś mi to ze sto razy.
A: Aaa… no tak.
Wsz: Amber.
A: No co? Nieraz zapominam. Każdemu może się zdarzyć.
Wsz: Jasne.
Kilka godzin później. Przed domem Anubisa.
T: Och gwiazdki komu ja będę gotowała?
Al.: Victorowi?!
T: Alfie nie żartuj.
A: Trudy za tydzień wrócimy.
E: Tak. A Alfie od razu rzuci się na jedzenie.
Wszyscy się śmieją oprócz Alfie’go.
Al.: To nie jest śmieszne.
Udaje, że się obraża.
A: Ooo Alfie nie obrażaj się na mnie.
Al.: Pff..
Amber go całuję.
Al: Ok.
Ma: To było do przewidzenia.
T: No to pa gwiazdki.
Przytula wszystkich po czym wraca do domu a wszyscy wsiadają do autobusu.